Ognisty lis i koń trojański
Mówiąc szczerze nudzi mnie robienie sensacji z kolejnego doniesienia o nowym szkodliwym kodzie. Co raz to słyszymy o nowym "koniu trojańskim" umożliwiającym hakerom zrobienie praktycznie wszystkiego z zainfekowaną maszyną. Media muszą się czymś karmić, ostatnio moda przyszła na Zombie. Można się przyzwyczaić i biernie przeglądać temu wątpliwemu spektaklowi. Na widowni obok mnie te same pomruki w stylu: "jak ktoś używa podejrzanego oprogramowania to sam jest sobie winien". Cóż, w zasadzie tak, ale... Co gdy koń trojański pojawia się w oprogramowaniu cieszącym się ogromną popularnością i darzonym pełnym zaufaniem?
Taki właśnie los spotkał użytkowników przeglądarki Firefox. Szok... No dobrze, proszę o nieregulowanie odbiorników i niewyłączanie przeglądarki. To zagrożenie dotknęło jedynie odbiorców wersji wietnamskojęzycznej. Uff, zatem jesteśmy bezpieczni. Wiec i tym razem problem nas nie dotyczy.
Czy aby na pewno? Niebezpieczny kod, umożliwiający włamanie, przedostał się do oficjalnej wersji jednej z najpopularniejszych przeglądarek ponieważ komputer wolontariusza tłumaczącego jej interfejs miał wirusa. To takie proste, że przecież w końcu musiało dojść do czegoś takiego. I będzie się zdarzać jeszcze niejednokrotnie, w Polsce także. Do tego też trzeba się przyzwyczaić.
Logowanie
Po zalogowaniu się będziesz mógł w pełni uczestniczyć w społeczności Prywatność.pl - między innymi: dodawać nowe hasła do otwartej bazy wiedzy PRYWiki, tworzyć ankiety oraz bezpośrednio kontaktować się z innymi użytkownikami.










Ostatnie komentarze
1 rok 39 tygodni temu
1 rok 47 tygodni temu
1 rok 50 tygodni temu
1 rok 50 tygodni temu
1 rok 50 tygodni temu
2 lata 5 tygodni temu
2 lata 6 tygodni temu
2 lata 12 tygodni temu
2 lata 16 tygodni temu
2 lata 18 tygodni temu